|
Sprawozdanie
z wyborów prezydenckich w Azerbejdżanie. Obserwator: Leszek Janasik Urodzony: 14.03.1974 w
Warszawie Zawód: nauczyciel
geografii, wos’u i podstaw przedsiębiorczości Kontakt: lj@slo5.edu.pl Do Baku przyjechaliśmy w niedzielę wieczorem na dwa dni przed wyborami. Zakwaterowani zostaliśmy w nowym, rządowym hotelu. Na poniedziałek i wtorek zaplanowane mieliśmy szkolenia - pierwsze w ramach IDEE, a drugie OBWE. Pierwsze z nich, pomimo pewnych niedociągnięć organizacyjnych, pozwoliło zorientować się w sytuacji społeczno politycznej oraz w założeniach naszej misji i procedurach wyborczych. Natomiast szkolenie w Hotelu Europa przeprowadzone przez pracowników OBWE balansowało na granicy absurdu i dobrego smaku. Tłumaczenie przebiegu wyborów, procedur i sposobu, w jaki mamy się zachowywać, był dalece niedoskonały. Niedoskonałość ta polegała między innymi na traktowaniu nas jak małe dzieci, które nie wiedzą jak przejść przez ulicę. Szczególnie irytujące było tłumaczenie rzeczy oczywistych. Wszystkie te informacje znajdowały się informatorze (Election day guide), którego lektura zajmuje nie więcej niż godzinę. W czasie szkolenia zaprezentowano nam formularze, które mieliśmy wypełniać w czasie wyborów. Pomijam fakt, że nie było w punktach wyborczych faksów i trzeba było wypełniać formularz przez telefon (?!?), jak również, że dostaliśmy je w ostatniej chwili (osoby wyjeżdżające wcześnie rano nie miały możliwości ich zabrania). Większość pytań zawartych w tych formularzach daleka była od realiów wyborczych w Azerbejdżanie. Bo jakie może mieć znaczenie liczba kobiet w komisji, skoro po pierwsze komisja zajmuje się fałszowaniem wyborów, a po drugie z uwagi na panujący chaos nie da się ustalić liczby członków komisji? W okręgach Precint Election Commission – PEC, które wizytowałem, zaobserwowałem wiele naruszeń (wymieniam je poniżej). Na poziomie Constituency Election Commission – ConEC tych naruszeń było znacznie mniej, ale jednak były (wymieniam je również poniżej). Na zakończenie chciałbym podzielić się refleksją dotyczącą gospodarowania pieniędzmi. Czy rzeczywiście spotkania OBWE muszą odbywać się w najdroższych hotelach, gdzie filiżanka kawy kosztuje blisko pięć dolarów? Czy nie lepiej zakwaterować nas w mniej ekskluzywnym miejscu chociażby po to, aby mogło przyjechać nie 600, a 1500 obserwatorów? Niestety po usłyszeniu komunikatu oficjalnego OBWE mam wrażenie, że wykonaliśmy dużo nikomu nie potrzebnej pracy. Taki komunikat można było wydać zapraszając nie 600, lecz 100 obserwatorów, którzy nie męcząc się mogliby spokojnie obserwować wynik wyborów. Współpracowałem w
zespole z Taborem Iruga (Rumunia) Naszym tłumaczem
była Aniu Shirinova W dniu wyborów wizytowaliśmy następujące komisje wyborcze w obwodzie (Constituency Election Commission – ConEC) nr 16 składającym się z 28 okręgów (Precint Election Commission – PEC): Komisja nr 22 Uwagi: - niebywały tłok w lokalu wyborczym spowodowany bardzo wolnym wydawaniem kart do głosowania. Czas oczekiwania na kartę do głosowania oceniam na 2 do 3 godzin. - na terenie lokalu znajdowała się policja (opuściła go, gdy się pojawiliśmy) - wszyscy przychodzący do komisji byli filmowani przez młodego człowieka. Na nasze pytanie, co on tu robi odpowiedziano nam, że tylko filmuje. - w kabinach do głosowania kilkakrotnie widziałem więcej niż jedną osobę - członkowie komisji niszczyli sobie wzajemnie protokóły dotyczące nieprawidłowości - generalnie w lokalu wyborczym panował niespotykany chaos Czas naszej wizyty wynosił około 1,5-2 godziny. Komisja nr 8 Uwagi: - na terenie lokalu znajdowała się policja (opuściła go, gdy się pojawiliśmy) - znów filmowano wszystkich przychodzących - członkowie komisji pomagali stawiać znaczki na kartach do głosowania - w pewnym momencie zapanowało jakieś zamieszanie, policja wyprowadziła gościa z lokalu. Nie wiem, o co chodziło, ponieważ nasza tłumaczka oddaliła się na 15 minut z moim współpracownikiem. Czas naszej wizyty wynosił około 1,5 godziny. Komisja nr 16-17 Uwagi: - straszna kolejka przed lokalem, wejścia pilnowało dwóch osiłków, którzy regulowali ruch wchodzących i wychodzących - w środku oczywiście filmowano wszystkich (może nawet nie było kasety w środku i tak widok samej kamery odnosił pożądany skutek na głosujących) - tu spotkaliśmy się z obserwatorami OBWE chyba z Holandii - na liście wyborczej wiele nazwisk było dopisanych ręcznie Czas naszej wizyty około 1 godziny Komisja nr 63 (pojechaliśmy tam na wezwanie, ta komisja nie znajdowała się w rejonie naszych działań) Uwagi: - przed siedzibą komisji panował niezwykły chaos. Około 200 osób stało przed budynkiem głośno dyskutując. W pobliżu znajdowały się również znaczne siły policyjne. Powodem zamieszania były braki na liście wyborczej. Po dyskusji okazało się, że na liście zarejestrowanych jest tylko 850 osób (średnia liczba osób zarejestrowanych w okręgu wynosiła około 1400). Wszyscy nie znajdujący się na liście odsyłani byli do sądu w centrum Baku (około 20 minut jazdy samochodem) w celu zarejestrowania. Według moich szacunków mogło to być nawet około 150 – 200 osób. Większość tych osób jeszcze dwa dni wcześniej znajdowała się na listach wyborczych (można było sprawdzić je na kilka dni przed wyborami). Bardzo wiele osób chciało z nami porozmawiać, pokładało w nas nadzieje, że możemy coś zrobić, w czymś pomóc. Największe wrażenie zrobiła na mnie bezzębna staruszka, która całe życie mieszka na tej samej ulicy, zawsze głosowała (nawet w ZSRR), a teraz jej nie ma na liście. Oczywiście ona z racji stanu zdrowia nie mogła jechać do sądu, aby się zarejestrować. Czas naszej wizyty około 2 godzin. Obwód nr 16 (Constituency
Election Commission – ConEC) Uwagi: - w godzinach 20 – 2 rano byłem na punkcie sam bez tłumaczki, co spowodowało problemy komunikacyjne - godzina 11.15 pierwszy protokół - w protokole z komisji nr 18 brak jednego podpisu, członek komisji został aresztowany, ponieważ nie chciał podpisać dokumentu - w protokole z komisji nr 27 brak jednego podpisu - w protokole z komisji nr 16 błąd rachunkowy, przewodniczący komisji znika na przeszło godzinę i wraca z nowym protokołem - o godzinie 1.30 wybucha wielka awantura. Zupełnie nie wiem, o co chodzi – nie mam tłumacza - w protokole z komisji nr 7 brak jednego podpisu - w protokole z komisji nr 1 brak jednego podpisu - cały protokół z komisji nr 20 zostaje przepisany (wcześniej był napisany ołówkiem) - dane z protokołów są wprowadzane do komputera na bieżąco i bez błędów. Otrzymujemy kopie protokołów komputerowych na bieżąco. Nie dostaliśmy jedynie protokołu zbiorczego. - przez większość czasu w lokalu komisji przebywał policjant. - od godziny 2 rano członkowie komisji z ramienia różnych partii zaczynają opuszczać lokal. Czas pobytu: od 20 do 5 rano. Według naszych obserwacji komisja w ConEC pracował w miarę poprawnie. Z wyrazami szacunku Leszek Janasik Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z Baku. |