Opowieść zimowa (1998 lub 1999)

Tekst i zdjęcia Sylwian Ciuszko

 

Z tą wieśniaczką to było tak.

Spotkaliśmy się przypadkiem wędrując bezdrożami niżu.

 

Kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Siedziała zamyślona, z całym swoim dobytkiem pilnując pola

Zaproponowaliśmy jej współpracę, zgodziła się

Ale najpierw trzeba ją było ubrać. Przeważnie noszę w kieszeni jakąś porządną sukienkę...

Z początku niechętnie, później coraz bezczelniej patrzyła w nasze obiektywy

Szybko zorientowała się, że stała się gwiazdą show biznesu

Zaczęła strugać fochy...

i dyktować warunki

Trzeba było jej pomóc wrócić do równowagi

Patrzyła z nadzieją w niebo

Ale pomoc nie nadchodziła

Kamila zabrała marynarkę, ja krzesło a chłopcy resztę. Jej zostawiliśmy pole. Kiedy odwróciłem się oststni raz...

...szukała czegoś między grudami zamarzniętej ziemi. Chyba nie ogryzków z jabłek, które chłopcy zjedli